- Nic nie powiesz?
Spytał, a ja się otrząsnęłam, ale nadal na niego patrzyłam.
- Justin, ja...
- Nie kochasz mnie, rozumiem
- Nie Justin, nie chodzi o to
- To o co kurwa chodzi? Nie kochasz mnie! Powiedz to tylko i będziesz miała spokój!
- Nie krzycz na mnie, proszę
Moje oczy się zaszkliły i spojrzałam na Justina ze smutkiem
- Dobra, idź już nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego
- Ale Justin...
- Powiedziałem, idź już
- Nawet nie dałeś mi dojść do słowa, ale dobrze. Pójdę...
Pokiwałam głową nie dowierzając, że właśnie zakończył naszą przyjaźń. Nie dał mi nic powiedzieć, a przecież chciałam mu powiedzieć, że go kocham. Jednak postanowiłam zrobić jak kazał. Wyszłam z jego pokoju. Gdy opuszczałam jego dom krzyknęłam tylko do Pattie, że do niej zadzwonię. Idąc do domu myślałam nad tym, dlaczego Justin zakończył naszą przyjaźń. Przecież nic nie zrobiłam. Gdy weszłam do domu od razu udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku, patrząc na ściany, na których były poprzyklejane wspólne zdjęcia moje i Justina. Mimowolnie się rozpłakałam. Chciałam go mieć teraz przy sobie, a przecież już nigdy go nie przytulę, już nigdy nie będę mogła wypłakać mu się w ramię, już nigdy mnie nie pocieszy, a to wszystko przez to, że nie dał dojść mi do słowa.
Obiecałam Pattie, że do niej zadzwonie więc wzięłam do ręki swój telefon i wystukałam jej numer.
- Halo?
- Cześć
- Ooo Natalie, co słychać? Rozmawiałaś dzisiaj z Justinem?
- W sumie to tak, rozmawiałam, ale nie wyszło z tego nic dobrego
- Ale jak to? Co się stało?
- Justin nie chciał dopuścić mnie do słowa, a później kazał mi wyjść i powiedział, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego
- Porozmawiam z nim o tym, nie martw się będzie dobrze
- Dziękuję, ale nie musisz. Skoro on nie chce, to ja nie będę go zmuszać
- No dobrze. Załatwcie to między sobą
- Nie ma już czego załatwiać Pattie. Justin zakończył naszą przyjaźń więc ja i on nie mamy o czym ze sobą rozmawiać
- Mimo wszystko jeśli będziesz miała tylko jakiś problem możesz do mnie przyjść, zadzwonić, cokolwiek. Zawsze ci pomogę
- Dziękuję
- Nie masz za co dziękować. Trzymaj się jakoś skarbie.
- Do zobaczenia
Powiedziałam i rozłączyłam się. Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam płakać jeszcze bardziej i cała się trzęsłam. Potrzebowałam go. Tak cholernie go potrzebowałam. Chciałabym, żeby teraz tu był i mnie przytulił. Ponownie wzięłam swój telefon do ręki i napisałam do Justina sms-a.
Ja: Potrzebuję Cię, naprawdę bardzo Cię potrzebuję. Nie potrafię bez Ciebie żyć. Wiesz, że nie mam nikogo oprócz Ciebie. Jesteś całym moim życiem, rozumiesz? Tylko Ty zawsze przy mnie byłeś i miałam nadzieję, że już zawsze będziesz.
Wysłałam sms-a, ale on nie odpisał. Nie mogłam czekać i tracić go. Podniosłam się z łóżka i zeszłam na dół po czym wyszłam z domu i szybkim krokiem udałam się do domu Justina. Gdy już stałam pod drzwiami zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzyła mi Pattie. Wyminęłam ją i poszłam do pokoju Justina. Weszłam bez pukania. Nie było na to czasu. Leżał tam na łóżku i spojrzał na mnie. Po chwili wstał i już chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłam.
- Pozwól mi dojść do słowa i coś powiedzieć za nim mnie stąd znów wyrzucisz. Gdy tu dzisiaj do Ciebie przyszłam chciałam Ci powiedzieć, że Cię kocham. Już od 3 lat, ale nie pozwoliłeś mi dojść do słowa, miałeś swoją teorię. Wiesz jak to bolało, kiedy powiedziałeś, że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego?
Mówiłam krztusząc się płaczem, a on tylko na mnie patrzył. Podszedł bliżej i mocno mnie przytulił.
- Przepraszam. Tak bardzo przepraszam.
Szepnął mi do ucha, a ja tylko się w niego wtuliłam nic nie mówiąc. Złapał za mój podbródek i uniósł moją głowę tak, abym na niego patrzyła po czym delikatnie złączył nasze usta.
- Kocham Cię
Powiedział i otarł kciukami moje łzy z policzek, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Ja Ciebie też kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo
Objęłam go i ponownie musnęłam jego wargi. Usłyszałam dźwięk, który oznajmiał, że Justin dostał wiadomość. Gdy ją przeczytał szybko schował telefon jakby coś ukrywał.
- Kto napisał?
- Nikt
- Justin...
- Nikt ważny, naprawdę
- Pokaż
- Nie
- Sama sobie zobaczę
Wyjęłam z jego kieszeni telefon i pobiegłam do łazienki, zamykając się tam. On walił w drzwi i krzyczał na mnie, ale miałam to gdzieś. Musiałam wiedzieć o co chodzi. Może nie powinnam, ale byłam zbyt ciekawska. Gdy czytałam te wiadomości, żałowałam, że w ogóle chciałam je zobaczyć. Justin chciał znów iść na randkę z Nicole, ale jak to? Przecież podobno mnie kochał. Wyszłam z łazienki, oddałam mu telefon i tylko smutno na niego spojrzałam. Wyszłam z jego domu i szłam przed siebie. Zagryzłam dolną wargę i zamknęłam na chwilę oczy, aby pozwolić łzą swobodnie spłynąć po moich policzkach. Justin chyba za mną wybiegł, ale nie obchodziło mnie to, nie chciałam go już widzieć.
______________________________________
Słuchajcie mam wielką prośbę. Jeśli ktokolwiek czyta tego bloga niech zostawi po sobie jakiś komentarz, chociażby ":)". Widzę, że odwiedzacie bloga, ale nie jestem pewna czy czytacie. A sama dla siebie nie będę pisała. Więc jeśli byście mogli chociaż wpisać tą buźkę w komentarz jeśli czytacie byłabym wdzięczna.
:)
OdpowiedzUsuń:):):):)
OdpowiedzUsuńJaa czytam i bardzo mi się podoba ♥
OdpowiedzUsuńJa czytam i to opowiadanie jest cudowne! Czekam na kolejne rozdziały!
OdpowiedzUsuńbardzo mi sie to podoba jest suuuper :D
OdpowiedzUsuńbardzo mi sie to podoba jest suuuper :D
OdpowiedzUsuńbardzo mi sie to podoba jest suuuper :D
OdpowiedzUsuń