poniedziałek, 19 sierpnia 2013

rozdział 3

- Przepraszam

Spojrzał na mnie i westchnął, a ja nadal trzymałam głowę spuszczoną w dół i tylko znacząco nią pokiwałam. Złapał moją dłoń, którą natychmiast wyrwałam jakby mnie poparzył.

- Justin... Ja może lepiej będę nocować u siebie.

Podniosłam się z łóżka i wyszłam z jego pokoju, gdy nagle Justin chwycił mój nadgarstek.

- Zostań proszę... Nie chcę, żebyś była teraz sama. Jeśli chcesz mogę spać dziś na kanapie w salonie, ale zostań tu.

- Nie Justin, pójdę do domu. Muszę sobie wszystko dokładnie przemyśleć.

- Przemyśleć? Co?

- Wszystko.

Wzruszyłam ramionami kierując się ku drzwiom wyjściowym. Szłam przez dosłownie krótką chwilę i już byłam obok swojego domu. Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi, a następnie weszłam do domu. Zdjęłam buty i udałam się do kuchni, aby zrobić sobie herbatę. Gdy gotowałam wodę, mój telefon zawibrował oznajmując mi, że dostałam wiadomość. To od Justina...

Justin:

Przepraszam. Mam nadzieję, że przez to (sama wiesz przez co) niczego nie popsułem i nadal się przyjaźnimy. To była po prostu chwila słabości. Wybacz.

Ja:

Justin nie masz mnie za co przepraszać. Przecież nic się nie stało. Wszystko jest w porządku, nie martw się. Do zobaczenia jutro.

Odłożyłam telefon na stół i ciężko westchnęłam. Tak naprawdę nic nie było w porządku. Kochałam Justina, gdy się do mnie wtedy zbliżył tak bardzo chciałam poczuć jego usta na swoich, ale jego mama nam przerwała. Może właśnie w tamtej chwili odważyłabym mu się powiedzieć, co tak naprawdę do niego czuje, ale jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie chciałabym popsuć naszej przyjaźni, co byłoby konieczne, gdybyśmy chcieli stworzyć razem jakiś związek. Na pewno byśmy się kiedyś rozstali poprzez jakąś kłótnie i wtedy straciłabym go na zawsze, a nie chciałabym tego. On jest dla mnie naprawdę ważny. Jest przy mnie, gdy tego potrzebuję. Wspiera mnie, mogę zadzwonić do niego nawet o 3 w nocy z jakimś problemem, ale on nie będzie miał mi tego za złe, że go obudziłam tylko porozmawia ze mną przez telefon lub przyjdzie do mnie. Jest naprawdę wspaniałym przyjacielem i nie chciałabym go stracić przez moje zakochanie się w nim.

Zalałam kubek ciepłą wodą i wsypałam do niego dwie łyżeczki cukru po czym upiłam łyczek. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, bo przecież nikogo się nie spodziewałam. Podejrzewałam, że mógłby to być Justin, ale ku mojemu zdziwieniu w drzwiach stała Pattie. Oczywiście wpuściłam ją do domu i zrobiłam kawę. Usiadłyśmy razem przy stole, a ona przeszła do rzeczy.

- Skarbie, jestem tu z jednego powodu. Po tym, co dziś zobaczyłam, rozmawiałam z Justinem, gdyż cały czas chodził jakiś taki przybity. Jemu naprawdę na tobie zależy. Nie tylko jak na przyjaciółce. On cię po prostu kocha. Chciałby od ciebie czegoś więcej niż tylko przyjaźń. Wiem, że ty również coś do niego czujesz więc chciałam cię poprosić, żebyś z nim o tym porozmawiała.

- Skąd niby wiesz, że coś do niego czuje? To nie prawda.

- Natalie, nie oszukuj sama siebie. Widzę jak oboje na siebie patrzycie.

- Eh, no dobrze... Przyznaje kocham się w nim, ale co z tego? Nie powiem mu tego, bo przecież się przyjaźnimy a ja nie chcę tego popsuć.

- Nati, musisz z nim porozmawiać. Jak długo masz zamiar ukrywać jeszcze swoje uczucia? Będziesz tak żyła już zawsze? Przecież wiesz, że i tak kiedyś się dowie.

- Dobrze, porozmawiam z nim, ale zrobię to jutro.

- Dziękuje Ci bardzo. Będę już uciekać. Nie mów Justinowi, że tu byłam. Myśli, że wyszłam do koleżanki.

- Spokojnie, nie powiem. Do jutra.

Uśmiechnęłam się lekko i odprowadziłam Pattie do drzwi. Gdy już wyszła, przekluczyłam drzwi i się o nie oparłam. Westchnęłam głośno i zamknęłam oczy stojąc tam przez chwilę.

- Cholera... W co ja się wpakowałam. Przecież nie pójdę do niego i tak po prostu nie powiem mu " Cześć Justin. Musimy porozmawiać. Od trzech lat jestem w tobie zakochana, ale nie miałam odwagi ci o tym powiedzieć".

Przeklnęłam w myślach i ruszyłam w stronę łazienki, gdzie wzięłam długi prysznic i mogłam wszystko przemyśleć. Ubrałam majtki, narzuciłam na siebie koszulkę i weszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku myśląc jeszcze nad tym, co jutro powiem Jusowi. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

* Następnego dnia *
Obudziłam się rano o godzinie 10:42. Poleżałam jeszcze chwilę i w końcu postanowiłam wstać. Wzięłam świeżą bieliznę, bluzkę i spodenki po czym udałam się z tym wszystkim do łazienki. Wzięłam prysznic, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się po czym wzięłam się za czesanie włosów. Rozczesałam je i tylko związałam w niedbałego koka. Sięgnęłam po swój telefon i wybrałam numer do Justina.

- Justin? Masz chwilę?

- Umm jasne, że tak. Coś się stało?

- Musimy tylko porozmawiać

Gdy z nim rozmawiałam przez telefon już wtedy serce waliło mi jak oszalałe, a co będzie jak się spotkamy?

- Dobrze. To przyjdź do mnie.

- Będę za 10 minut, narazie.

Próbowałam się jakoś uspokoić biorąc głębokie wdechy i powoli wypuszczając powietrze, ale to nic  nie dawało. Byłam coraz bardziej zestresowana. W końcu wyszłam z domu idąc do Justina. Byłam tam już po chwili. Zadzwoniłam dzwonkiem, a drzwi otworzyła mi Pattie, która tylko uśmiechnęła się na mój widok i puściła mi oczko. Szybkim krokiem udałam się do pokoju Justina. Weszłam od razu, nawet nie zapukałam. Siedział tam i chyba właśnie na mnie czekał, bo gdy się zjawiłam momentalnie wstał.

- Justin musimy porozmawiać

- Tak wiem

- Posłuchaj, nie wiem od czego zacząć, ale już od pewnego czasu...

W tym momencie przerwał mi pocałunkiem po czym spojrzał mi w oczy, a ja stałam tylko jak oszołomiona

- Kocham Cię

Powiedział, a ja nadal się nie odzywałam tylko stałam tam nieruchomo jak jakaś idiotka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz