piątek, 13 września 2013

rozdział 8

Spojrzałam mu w oczy kreśląc palcem serca na jego klatce piersiowej.  Złapał moją dłoń i przysunął sobie do ust po czym delikatnie musnął ją ustami. Uśmiechnęłam się szerzej i mocniej go przytuliłam.

- Myślę, że mogę dać Ci jeszcze jedną szansę, ale posłuchaj. To jest Twoja ostatnia szansa. Spieprzysz i nie chcę Cię widzieć w swoim życiu nigdy więcej. Rozumiesz?

Pokiwał tylko znacząco głową i pocałował mnie delikatnie.

- To znaczy, że teraz jesteśmy razem?

- Jeśli tego chcesz Justin, to tak

- Kocham Cię

- Ja Ciebie też kocham

Uśmiechnął się do mnie i ponownie złożył pocałunek na moich ustach. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.

*Następny dzień*

Obudziłam się rano, szukając ręką Justina. Gdyż moja ręka nie napotkała go, otworzyłam oczy. Nie było go obok, ale zostawił kartkę na stoliku nocnym. "Przepraszam, że nie zostałem z Tobą do czasu, aż się obudzisz, ale musiałem iść na wywiad. Kocham Cię bardzo". Po przeczytaniu krótkiej wiadomości, westchnęłam i odłożyłam kartkę z powrotem na stolik. Zeszłam na dół i udałam się do kuchni, aby przygotować sobie śniadanie. Wyjęłam z szafki miseczkę i postawiłam ją na blacie, po czym wsypałam do niej czekoladowe płatki. Odłożyłam opakowanie z płatkami na bok i sięgnęłam do lodówki po mleko. Nalałam je do miski i schowałam kartonik do lodówki. Wzięłam pilota do ręki i włączyłam telewizor. Wzięłam łyżkę i włożyłam ją do miski z płatkami, po czym usiadłam przy blacie. Nie było nic ciekawego w telewizji więc gdy zjadłam płatki wyłączyłam telewizor i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i ubrałam się. Gdy schodziłam na dół, usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Stała w nich Nicole. Bez zastanowienia weszła do domu popychając mnie na ścianę i nie zważając na mnie.

- Jest tu Justin?

- Nie. Czego tu chcesz?!

- I bardzo dobrze, bo muszę Ci o czymś powiedzieć.

- Mów czego chcesz i zabieraj się stąd jak najszybciej

- Ostatnio to nie był pierwszy raz, kiedy ja i Justin kochaliśmy się. Pieprzyliśmy się już wiele razy.

- Wyjdź stąd, już!

- Daj mi dokończyć. Okazało się, że jestem z nim w ciąży.

Gdy to powiedziała oczy mi się zaszkliły. To nie był pierwszy raz kiedy ją pieprzył? Ona będzie miała z nim dziecko? To są chyba jakieś żarty. Dlaczego to wszystko spotyka mnie? Dlaczego ja jestem w tym największą ofiarą?

Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, aby Nicole sobie poszła. Trzasnęłam nimi z całej siły i oparłam się o ścianę.

Dlaczego on mi o niczym nie powiedział? O tym, że kogoś miał, że się z kimś spotykał? Teraz będzie miał dziecko z moim największym wrogiem.

Westchnęłam głośno i zadzwoniłam do Justina

- Możesz do mnie przyjechać w wolnym czasie?

- Tak, oczywiście. Za pół godziny przyjadę. Coś się stało?

- Po prostu przyjedź - westchnęłam i rozłączyłam się

_____________________________________________
jest strasznie krótki, przerpaszam, ale jestem chora i nie mam siły już pisać


czwartek, 29 sierpnia 2013

rozdział 7

 - Błagam Cię, daj mi jeszcze jedną szansę

- Justin... Dostałeś już jedną szansę i spieprzyłeś. Nie oczekuj już niczego ode mnie.

- Proszę Cię

- Nie proś mnie.. Już coś powiedziałam i zdania nie zmienię. Cześć.

Odwróciłam się i udałam się w stronę domu. Gdy już w nim byłam w końcu mogłam pozwolić sobie na to, aby wszystkie moje uczucia "wypłynęły" na zewnątrz. Oparłam się o drzwi wejściowe i zsunęłam się po nich, aż do dołu. Schowałam głowę w kolanach i do tego zakryłam oczy dłońmi, co jakiś czas wycierając je od łez. Bardzo chciałam mu wybaczyć, był dla mnie wszystkim, ale zranił mnie i dlatego nie mogłam. Gdy chwilę tam posiedziałam i płakałam, zdałam sobie sprawę z tego, że jestem zmęczona. Poszłam więc do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i rozczesałam włosy. Zawinięta w ręcznik weszłam do góry. Otworzyłam drzwi i nie spodziewałam się nikogo w środku, a jednak ktoś był.

- Robisz sobie ze mnie jakieś żarty? Nie dość, że odwalasz mi ciągle jakieś numery to jeszcze wchodzisz mi do domu bez pukania, chociaż powiedziałam Ci już, że nie chcę Cię znać. Co Ty sobie kurwa wyobrażasz? Myślisz, że kim Ty kurwa jesteś?

- Justinem Bieberem

Zaśmiał się, a ja krzywo na niego spojrzałam. Wcale mnie to nie bawiło. No może trochę, ale nie chciałam mu tego pokazywać. Trzymałam ręcznik tak, aby nie spadł i nadal patrzyłam na Justina, oczekując jakichś wyjaśnień. Chyba nie wiedział o co chodzi... Jemu zawsze trzeba wszystko przeliterować.

- Co Ty tutaj robisz? Jak tu wszedłeś?

- Pukałem, ale nie otwierałaś. Bałem się o Ciebie. Gdy próbowałem otworzyć drzwi były otwarte więc wszedłem. Byłaś w łazience więc postanowiłem zaczekać na Ciebie tutaj.

- Pattie już śpi?

- Pewnie tak, a dlaczego?

- Dlatego, że nie masz jak wejść do domu, skoro ona śpi. Nigdy nie zabierasz ze sobą kluczy więc zakładam, że teraz też nie wziąłeś. Gdzie będziesz spał?

- Obudzę ją, nie widzę problemu.

- Daj spokój Justin. Zostaniesz u mnie na noc, ale nie myśl sobie, że to cokolwiek zmienia. Chcę po prostu, aby Twoja mama wypoczęła.

- Okej. Gdzie mam spać?

- Będziesz spał tutaj, a ja pójdę na dół, do salonu.

- Ty śpij tutaj, a ja pójdę na dół. W końcu to Twój pokój.

- Boże Justin... Śpisz tutaj i koniec.

Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do szafki. Wyciągnęłam z niej bieliznę i koszulkę. Weszłam do łazienki i ubrałam się. Wychodząc zgasiłam światło i spojrzałam na Justina.

- Dobranoc Justin

- Dobranoc, kocham Cię

Westchnęłam i wyszłam z pokoju schodząc na dół. Położyłam się w salonie na sofie i przymknęłam lekko oczy. Usłyszałam ciche grzmienie za oknem. Przeklnęłam pod nosem, bo panicznie boje się burzy. Coraz bardziej się błyskało i coraz mocniej grzmiało. Zamknęłam oczy i zacisnęłam wargi. Usłyszałam czyjeś kroki na schodach.

- Justin?

Szepnęłam cicho, ale jednak słyszalnie

- Tak, spokojnie to ja.

Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce

- Ale.. co ty wyprawiasz?

- Jesteś zmuszona spać ze mną. Wiem przecież, że boisz się burzy, nie zostawię Cię samej.

Wszedł ze mną po schodach do góry i położył mnie na łóżku. Przykrył mnie kołdrą i położył się obok, obejmując mnie. Gdyby nie burza to pewnie bym go od siebie odepchnęła, ale z tego powodu, że cholernie się bałam, odwróciłam się w jego stronę i jeszcze bardziej się w niego wtuliłam, a on głaskał mnie po włosach. Trzymał moją dłoń przy swoim sercu i gładził ją swoim kciukiem. Przybliżył swoją twarz do mojej i musnął delikatnie moje usta patrząc mi w oczy. Powtórzył to kilkakrotnie, a ja tylko się uśmiechnęłam.

- Czy ten uśmiech znaczył, że mi wybaczasz?

niedziela, 25 sierpnia 2013

rozdział 6

- Ja.. Ja Ci to wszystko wytłumaczę

Powiedział próbując unikać mojego wzroku

- Jesteś idiotą. Cały czas mi próbujesz coś wytłumaczyć i wynikają z tego coraz lepsze sprawy. Nie chcę Cię już znać. Nie pisz do mnie, nie dzwoń, nie przychodź. Nie chcę Cię widzieć na oczy.

- Ale ja Cię kocham

Złapał moją dłoń, ale ją wyrwałam

- Tak. Właśnie mi to potwierdziłeś przesypiając się z tą dziwką

Wskazałam palcem na Nicole, a ona zmarszczyła oczy i chyba chciała mnie uderzyć, ale Justin ją zatrzymał.

- Zamknij pysk szmato. Gdyby nie było tu Justina, który właśnie mnie powstrzymuje od uderzenia cię, sprałabym cię tak, że już byś nie wstała.

Zaśmiałam się ironicznie, słysząc to co mówi. Była taka żałosna. Mówiąc szczerze, ona była mądra tylko w buzi, nie dotknęłaby mnie, bo wie do czego jestem zdolna.

- Uspokój się Nicole i idź już stąd lepiej, daj mi porozmawiać z Natalie

- Dobrze, ale zadzwoń

Powiedziała to i poszła sobie, a ja znów zaczęłam się śmiać

- Czy ty nie rozumiesz, że my nie będziemy rozmawiać, bo nie mamy o czym? Powiedziałeś, że mnie kochasz, później nie dałeś mi dojść do słowa chociaż chciałam Ci powiedzieć, że czuję to samo. Zakończyłeś naszą przyjaźń, przespałeś się z Nicole, chciałeś, żebym Ci wybaczyła i już miałam to zrobić, ale właśnie dowiedziałam się, że pieprzyłeś tę sukę. Zastanów się czy Ty potrafiłbyś mi wybaczyć takie coś, bo ja myślę, że nie

Gdy to wszystko z siebie wyrzuciłam, usiadłam na krawężniku i rozpłakałam się, ciągle przetwarzając sobie w głowie wszystkie te wydarzenia. Boże jak on mógł mi to zrobić? Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.

- Nie dotykaj mnie, zabierz tę rękę. Nie rozumiesz, że chce zostać sama, a z Tobą nie chcę już mieć kontaktu?

- Ale będziesz musiała mieć, bo ja sobie Ciebie nie odpuszczę. Wiem, że spieprzyłem, ale ja naprawdę nie potrafię bez Ciebie żyć. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i kocham Cię

- Byłam... Byłam Twoją najlepszą przyjaciółką, Justin

W jego oczach zauważyłam łzy, które po chwili spłynęły po jego policzkach. Odwróciłam wzrok, aby na niego nie patrzeć, bo widok, kiedy on płacze to najgorszy widok na świecie. Nie, nie chodzi o to, że wygląda wtedy brzydko, bo tak nie jest. Po prostu, kiedy zobaczyłam go w tym stanie, jeszcze bardziej zachciało mi się płakać.

- Justin? Dlaczego płaczesz?

- Nie płacze

Otarł szybko łzy, żebym nie zauważyła, ale ja nie jestem taka głupia.

- Przecież widzę

- Przywidziało Ci się

- Justin kurwa, nie rób ze mnie idiotki, bo wiem, co widzę. Nie jestem ślepa, uwierz mi, dlatego powiedz mi czemu płaczesz

- Bo Cię straciłem. Teraz Ty mi powiedz, dlaczego płaczesz?

- Ty się pytasz dlaczego płaczę? Kurwa... Robisz z siebie idiotę czy co? Nie będę robić z siebie jakiejś ofiary, ale zraniłeś mnie, nawet nie wiesz jak bardzo. Już nie chodzi tu o te nasze ciągłe kłótnie, tylko o sam fakt, że pieprzyłeś Nicole po tym, jak wyznałeś mi miłość Justin. Nawet nie wiesz jak to cholernie boli.

- Przepraszam

Szepnął i chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam

- Nie Justin... Twoje przepraszam nic tu nie da.

sobota, 24 sierpnia 2013

rozdział 5

Szłam dalej przed siebie, a po moich policzkach swobodnie spływały łzy. Nie chciałam iść do domu. Wolałam posiedzieć na dworze, tu było mi lepiej. Usłyszałam czyjś zdyszany głos za sobą. Justin chyba biegł za mną cały czas.

- Natalie!

Krzyknął, a ja odwróciłam się i spojrzałam na niego

- Czego chcesz?!

- Chcę porozmawiać i wytłumaczyć Ci to

- Wytłumaczyć?

Zakpiłam z niego

- Ty nie masz mi już czego tłumaczyć. Poszedłeś z nią na randkę, kiedy wróciłeś, powiedziałeś, że już nigdy się z nią nie spotkasz. Obrażała mnie, wyzywała, przy Tobie, pamiętasz? A teraz co? Pokłóciliśmy się i Ty już do niej lecisz? Jesteś żałosny, tyle w temacie. Nie chcę już Cię słuchać, widzieć, cokolwiek. Zniknij z mojego życia raz na zawsze.

Odwróciłam się i ponownie zaczęłam iść, a po chwili poczułam silny ścisk mojej dłoni

- Nigdzie nie pójdziesz, może Ci się coś stać. Nie pozwolę Ci ode mnie odejść. Nie wiem w sumie dlaczego napisałem do Nicole. Było mi ciężko po tym jak zakończyłem naszą przyjaźń i musiałem się z kimś spotkać, żeby o Tobie zapomnieć chociaż na chwilę.

- Tak? I tą osobą akurat musiała być Nicole? Świetnie Justin. Nie chcę już tego słuchać. Idź lepiej do domu jeśli nie chcesz, żeby jutro cały świat obiegły zdjęcia tego jak się tutaj kłócimy, bo właśnie w naszym kierunku idą paparazzi

Wskazałam na nich palcem i uśmiechnęłam się, wiedząc, że wygrałam i Justin w końcu da mi spokój. Jednak olał to i nigdzie się nie ruszył.

- Pójdziesz ze mną do domu, albo zostaję tu z Tobą. Nie zostawię Cię samej i nie obchodzą mnie żadne zdjęcia. Jesteś ważniejsza niż moja kariera.

- Ja pierdole, człowieku jaki Ty masz problem? Idź do domu i zapomnij o mnie. Ja już nie chcę Cię znać, rozumiesz? Jak Cię widzę to niedobrze mi się robi.

W sumie tak nie było. Chciałam, żeby ze mną został, nie wiem dlaczego mu to powiedziałam. Ale on i tak się tym nie przejął. Podszedł do mnie i objął mnie w talii patrząc mi w oczy i muskając delikatnie swoimi wargami moje. Chciałam go od siebie odsunąć, ale nie potrafiłam. Stałam tam jak zaczarowana.

- Justin..

Jęknęłam prawie niesłyszalnie, gdy muskał moje wargi

- Csii

Przyłożył na chwilę palec do moich ust, a gdy go zdjął ponownie muskał moje wargi i zaczął mnie delikatnie całować, jeżdżąc językiem po obu moich wargach. Odsunęłam się od niego, chociaż tak bardzo tego nie chciałam i tylko na niego patrzyłam.

- Skarbie proszę Cię, wybacz mi to wszystko. Jesteś dla mnie wszystkim. Bez Ciebie nie mam po co żyć

- Masz jeszcze swoje Beliebers, przecież nie raz mówiłeś, że są najważniejsze i jak bardzo je kochasz

- Mam je, ale potrzebuję też Ciebie

- Trudno, będziesz musiał się obejść beze mnie. Dasz radę

Wziął głęboki wdech i oblizał nerwowo wargi. Wiedziałam, że tracił cierpliwość. I tego właśnie chciałam w tym momencie. Z jednej strony chciałam, żeby zabrał ten swój cholernie seksowny tyłek i poszedł do domu, a z drugiej strony, chciałam, żeby tu został i po prostu był. Nie spostrzegłam nawet, gdy się do mnie ponownie zbliżył. Nie potrafiłam się przy nim kontrolować. Gdy zaczął mnie całować, oddałam każdy pocałunek. Czułam stado motyli w brzuchu z każdym jego dotykiem i kolejnym pocałunkiem. Ujęłam jego twarz w dłonie i spojrzałam mu w oczy.

- Obiecaj, obiecaj mi, że gdy Ci wybaczę nie będę tego żałowała. Obiecaj, że już nigdy nie skontaktujesz się z tą pieprzoną kurwą

Gdy mu to mówiłam jak na złość pojawiła się ta pieprzona dziwka

- Justin!

Pisnęła, a on zdezorientowany odwrócił się w jej stronę

- Czego tu chcesz?

- No jak to, Justinku. Pamiętasz dzisiejsze południe? Wtedy kiedy mnie do siebie zaprosiłeś. Było mi z Tobą tak cholernie dobrze. Wyglądasz tak seksownie, gdy jesteś nagi. Kiedy to powtórzymy?

Zbliżała się do niego z każdym słowem coraz bardziej i tak perfidnie go dotykała, że chciało mi się wymiotować. Z tego co mówiła, okazywało się, że on... on się z nią przespał? KURWA DLACZEGO AKURAT Z NIĄ?!

- Justin, o czym ona mówi?

Spojrzałam na niego, a on pokiwał głową i spuścił ją w dół

- Przespałeś się z nią tak?

Zakpiłam z niego.

- No kurwa odpowiedz mi!

- Tak

Odpowiedział prawie niesłyszalnie, ale jednak usłyszałam

- Boże jaka ja byłam głupia, że chciałam Ci wybaczyć. Nie wierze w to co słyszę. Jak mogłeś?
_______________________________________

Dzięki kilku komentarzom, wiem, że nie piszę sama dla siebie. Jeśli moglibyście pod każdym rozdziałem komentować to byłoby mi miło. Chociaż ":)", żebym wiedziała, że czytacie.

piątek, 23 sierpnia 2013

rozdział 4

- Nic nie powiesz?

Spytał, a ja się otrząsnęłam, ale nadal na niego patrzyłam.

- Justin, ja...

- Nie kochasz mnie, rozumiem

- Nie Justin, nie chodzi o to

- To o co kurwa chodzi? Nie kochasz mnie! Powiedz to tylko i będziesz miała spokój!

- Nie krzycz na mnie, proszę

Moje oczy się zaszkliły i spojrzałam na Justina ze smutkiem

- Dobra, idź już nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego

- Ale Justin...

- Powiedziałem, idź już

- Nawet nie dałeś mi dojść do słowa, ale dobrze. Pójdę...

Pokiwałam głową nie dowierzając, że właśnie zakończył naszą przyjaźń. Nie dał mi nic powiedzieć, a przecież chciałam mu powiedzieć, że go kocham. Jednak postanowiłam zrobić jak kazał. Wyszłam z jego pokoju. Gdy opuszczałam jego dom krzyknęłam tylko do Pattie, że do niej zadzwonię. Idąc do domu myślałam nad tym, dlaczego Justin zakończył naszą przyjaźń. Przecież nic nie zrobiłam. Gdy weszłam do domu od razu udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku, patrząc na ściany, na których były poprzyklejane wspólne zdjęcia moje i Justina. Mimowolnie się rozpłakałam. Chciałam go mieć teraz przy sobie, a przecież już nigdy go nie przytulę, już nigdy nie będę mogła wypłakać mu się w ramię, już nigdy mnie nie pocieszy, a to wszystko przez to, że nie dał dojść mi do słowa.

Obiecałam Pattie, że do niej zadzwonie więc wzięłam do ręki swój telefon i wystukałam jej numer.

- Halo?

- Cześć

- Ooo Natalie, co słychać? Rozmawiałaś dzisiaj z Justinem?

- W sumie to tak, rozmawiałam, ale nie wyszło z tego nic dobrego

- Ale jak to? Co się stało?

- Justin nie chciał dopuścić mnie do słowa, a później kazał mi wyjść i powiedział, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego

- Porozmawiam z nim o tym, nie martw się będzie dobrze

- Dziękuję, ale nie musisz. Skoro on nie chce, to ja nie będę go zmuszać

- No dobrze. Załatwcie to między sobą

- Nie ma już czego załatwiać Pattie. Justin zakończył naszą przyjaźń więc ja i on nie mamy o czym ze sobą rozmawiać

- Mimo wszystko jeśli będziesz miała tylko jakiś problem możesz do mnie przyjść, zadzwonić, cokolwiek. Zawsze ci pomogę

- Dziękuję

- Nie masz za co dziękować. Trzymaj się jakoś skarbie.

- Do zobaczenia

Powiedziałam i rozłączyłam się. Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam płakać jeszcze bardziej i cała się trzęsłam. Potrzebowałam go. Tak cholernie go potrzebowałam. Chciałabym, żeby teraz tu był i mnie przytulił. Ponownie wzięłam swój telefon do ręki i napisałam do Justina sms-a.

Ja: Potrzebuję Cię, naprawdę bardzo Cię potrzebuję. Nie potrafię bez Ciebie żyć. Wiesz, że nie mam nikogo oprócz Ciebie. Jesteś całym moim życiem, rozumiesz? Tylko Ty zawsze przy mnie byłeś i miałam nadzieję, że już zawsze będziesz.

Wysłałam sms-a, ale on nie odpisał. Nie mogłam czekać i tracić go. Podniosłam się z łóżka i zeszłam na dół po czym wyszłam z domu i szybkim krokiem udałam się do domu Justina. Gdy już stałam pod drzwiami zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzyła mi Pattie. Wyminęłam ją i poszłam do pokoju Justina. Weszłam bez pukania. Nie było na to czasu. Leżał tam na łóżku i spojrzał na mnie. Po chwili wstał i już chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłam.

- Pozwól mi dojść do słowa i coś powiedzieć za nim mnie stąd znów wyrzucisz. Gdy tu dzisiaj do Ciebie przyszłam chciałam Ci powiedzieć, że Cię kocham. Już od 3 lat, ale nie pozwoliłeś mi dojść do słowa, miałeś swoją teorię. Wiesz jak to bolało, kiedy powiedziałeś, że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego?

Mówiłam krztusząc się płaczem, a on tylko na mnie patrzył. Podszedł bliżej i mocno mnie przytulił.

- Przepraszam. Tak bardzo przepraszam.

Szepnął mi do ucha, a ja tylko się w niego wtuliłam nic nie mówiąc. Złapał za mój podbródek i uniósł moją głowę tak, abym na niego patrzyła po czym delikatnie złączył nasze usta.

- Kocham Cię

Powiedział i otarł kciukami moje łzy z policzek, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam.

- Ja Ciebie też kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo

Objęłam go i ponownie musnęłam jego wargi. Usłyszałam dźwięk, który oznajmiał, że Justin dostał wiadomość. Gdy ją przeczytał szybko schował telefon jakby coś ukrywał.

- Kto napisał?

- Nikt

- Justin...

- Nikt ważny, naprawdę

- Pokaż

- Nie

- Sama sobie zobaczę

Wyjęłam z jego kieszeni telefon i pobiegłam do łazienki, zamykając się tam. On walił w drzwi i krzyczał na mnie, ale miałam to gdzieś. Musiałam wiedzieć o co chodzi. Może nie powinnam, ale byłam zbyt ciekawska. Gdy czytałam te wiadomości, żałowałam, że w ogóle chciałam je zobaczyć. Justin chciał znów iść na randkę z Nicole, ale jak to? Przecież podobno mnie kochał. Wyszłam z łazienki, oddałam mu telefon i tylko smutno na niego spojrzałam. Wyszłam z jego domu i szłam przed siebie. Zagryzłam dolną wargę i zamknęłam na chwilę oczy, aby pozwolić łzą swobodnie spłynąć po moich policzkach. Justin chyba za mną wybiegł, ale nie obchodziło mnie to, nie chciałam go już widzieć.

______________________________________
Słuchajcie mam wielką prośbę. Jeśli ktokolwiek czyta tego bloga niech zostawi po sobie jakiś komentarz, chociażby ":)". Widzę, że odwiedzacie bloga, ale nie jestem pewna czy czytacie. A sama dla siebie nie będę pisała. Więc jeśli byście mogli chociaż wpisać tą buźkę w komentarz jeśli czytacie byłabym wdzięczna.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

rozdział 3

- Przepraszam

Spojrzał na mnie i westchnął, a ja nadal trzymałam głowę spuszczoną w dół i tylko znacząco nią pokiwałam. Złapał moją dłoń, którą natychmiast wyrwałam jakby mnie poparzył.

- Justin... Ja może lepiej będę nocować u siebie.

Podniosłam się z łóżka i wyszłam z jego pokoju, gdy nagle Justin chwycił mój nadgarstek.

- Zostań proszę... Nie chcę, żebyś była teraz sama. Jeśli chcesz mogę spać dziś na kanapie w salonie, ale zostań tu.

- Nie Justin, pójdę do domu. Muszę sobie wszystko dokładnie przemyśleć.

- Przemyśleć? Co?

- Wszystko.

Wzruszyłam ramionami kierując się ku drzwiom wyjściowym. Szłam przez dosłownie krótką chwilę i już byłam obok swojego domu. Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi, a następnie weszłam do domu. Zdjęłam buty i udałam się do kuchni, aby zrobić sobie herbatę. Gdy gotowałam wodę, mój telefon zawibrował oznajmując mi, że dostałam wiadomość. To od Justina...

Justin:

Przepraszam. Mam nadzieję, że przez to (sama wiesz przez co) niczego nie popsułem i nadal się przyjaźnimy. To była po prostu chwila słabości. Wybacz.

Ja:

Justin nie masz mnie za co przepraszać. Przecież nic się nie stało. Wszystko jest w porządku, nie martw się. Do zobaczenia jutro.

Odłożyłam telefon na stół i ciężko westchnęłam. Tak naprawdę nic nie było w porządku. Kochałam Justina, gdy się do mnie wtedy zbliżył tak bardzo chciałam poczuć jego usta na swoich, ale jego mama nam przerwała. Może właśnie w tamtej chwili odważyłabym mu się powiedzieć, co tak naprawdę do niego czuje, ale jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie chciałabym popsuć naszej przyjaźni, co byłoby konieczne, gdybyśmy chcieli stworzyć razem jakiś związek. Na pewno byśmy się kiedyś rozstali poprzez jakąś kłótnie i wtedy straciłabym go na zawsze, a nie chciałabym tego. On jest dla mnie naprawdę ważny. Jest przy mnie, gdy tego potrzebuję. Wspiera mnie, mogę zadzwonić do niego nawet o 3 w nocy z jakimś problemem, ale on nie będzie miał mi tego za złe, że go obudziłam tylko porozmawia ze mną przez telefon lub przyjdzie do mnie. Jest naprawdę wspaniałym przyjacielem i nie chciałabym go stracić przez moje zakochanie się w nim.

Zalałam kubek ciepłą wodą i wsypałam do niego dwie łyżeczki cukru po czym upiłam łyczek. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, bo przecież nikogo się nie spodziewałam. Podejrzewałam, że mógłby to być Justin, ale ku mojemu zdziwieniu w drzwiach stała Pattie. Oczywiście wpuściłam ją do domu i zrobiłam kawę. Usiadłyśmy razem przy stole, a ona przeszła do rzeczy.

- Skarbie, jestem tu z jednego powodu. Po tym, co dziś zobaczyłam, rozmawiałam z Justinem, gdyż cały czas chodził jakiś taki przybity. Jemu naprawdę na tobie zależy. Nie tylko jak na przyjaciółce. On cię po prostu kocha. Chciałby od ciebie czegoś więcej niż tylko przyjaźń. Wiem, że ty również coś do niego czujesz więc chciałam cię poprosić, żebyś z nim o tym porozmawiała.

- Skąd niby wiesz, że coś do niego czuje? To nie prawda.

- Natalie, nie oszukuj sama siebie. Widzę jak oboje na siebie patrzycie.

- Eh, no dobrze... Przyznaje kocham się w nim, ale co z tego? Nie powiem mu tego, bo przecież się przyjaźnimy a ja nie chcę tego popsuć.

- Nati, musisz z nim porozmawiać. Jak długo masz zamiar ukrywać jeszcze swoje uczucia? Będziesz tak żyła już zawsze? Przecież wiesz, że i tak kiedyś się dowie.

- Dobrze, porozmawiam z nim, ale zrobię to jutro.

- Dziękuje Ci bardzo. Będę już uciekać. Nie mów Justinowi, że tu byłam. Myśli, że wyszłam do koleżanki.

- Spokojnie, nie powiem. Do jutra.

Uśmiechnęłam się lekko i odprowadziłam Pattie do drzwi. Gdy już wyszła, przekluczyłam drzwi i się o nie oparłam. Westchnęłam głośno i zamknęłam oczy stojąc tam przez chwilę.

- Cholera... W co ja się wpakowałam. Przecież nie pójdę do niego i tak po prostu nie powiem mu " Cześć Justin. Musimy porozmawiać. Od trzech lat jestem w tobie zakochana, ale nie miałam odwagi ci o tym powiedzieć".

Przeklnęłam w myślach i ruszyłam w stronę łazienki, gdzie wzięłam długi prysznic i mogłam wszystko przemyśleć. Ubrałam majtki, narzuciłam na siebie koszulkę i weszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku myśląc jeszcze nad tym, co jutro powiem Jusowi. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

* Następnego dnia *
Obudziłam się rano o godzinie 10:42. Poleżałam jeszcze chwilę i w końcu postanowiłam wstać. Wzięłam świeżą bieliznę, bluzkę i spodenki po czym udałam się z tym wszystkim do łazienki. Wzięłam prysznic, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się po czym wzięłam się za czesanie włosów. Rozczesałam je i tylko związałam w niedbałego koka. Sięgnęłam po swój telefon i wybrałam numer do Justina.

- Justin? Masz chwilę?

- Umm jasne, że tak. Coś się stało?

- Musimy tylko porozmawiać

Gdy z nim rozmawiałam przez telefon już wtedy serce waliło mi jak oszalałe, a co będzie jak się spotkamy?

- Dobrze. To przyjdź do mnie.

- Będę za 10 minut, narazie.

Próbowałam się jakoś uspokoić biorąc głębokie wdechy i powoli wypuszczając powietrze, ale to nic  nie dawało. Byłam coraz bardziej zestresowana. W końcu wyszłam z domu idąc do Justina. Byłam tam już po chwili. Zadzwoniłam dzwonkiem, a drzwi otworzyła mi Pattie, która tylko uśmiechnęła się na mój widok i puściła mi oczko. Szybkim krokiem udałam się do pokoju Justina. Weszłam od razu, nawet nie zapukałam. Siedział tam i chyba właśnie na mnie czekał, bo gdy się zjawiłam momentalnie wstał.

- Justin musimy porozmawiać

- Tak wiem

- Posłuchaj, nie wiem od czego zacząć, ale już od pewnego czasu...

W tym momencie przerwał mi pocałunkiem po czym spojrzał mi w oczy, a ja stałam tylko jak oszołomiona

- Kocham Cię

Powiedział, a ja nadal się nie odzywałam tylko stałam tam nieruchomo jak jakaś idiotka.

czwartek, 8 sierpnia 2013

rozdział 2

Gdy się obudziłam i otworzyłam oczy z powrotem je zamknęłam, gdyż oślepiło mnie światło bijące z dworu. Ponownie otworzyłam oczy, tym razem mrużąc je i przyzwyczajając do światła. Wyjęłam spod poduszki swój telefon, aby sprawdzić godzinę. Była 14:56. Przetarłam oczy i przeciągnęłam się po czym skierowałam swój wzrok na drugą połowę łóżka. Justin jeszcze słodko spał. W sumie poszliśmy spać około 6 nad ranem więc nie dziwcie się, że on jeszcze śpi.

Uśmiechnęłam się patrząc na niego i położyłam głowę na jego nagim torsie tuląc się do niego. Nie chciałam go budzić, ale mimo wszystko chyba to zrobiłam, gdy zaczęłam jeździć ręką po jego brzuchu. Otworzył lekko oczy i uśmiechnął się do mnie.

- Dzień dobry księżniczko, wyspałaś się?

Spytał a ja tylko pokiwałam twierdząco głową i podniosłam się siadając na łóżku.

- Która w ogóle jest godzina?

Spojrzał na mnie przeczesując dłonią swoje włosy, które mimo tego, że nie były ułożone i tak wyglądały idealnie. Nacisnęłam na wyświetlacz swojego telefonu, aby ponownie sprawdzić godzinę.

- Jest 15:03

- Cholera, już tak późno? Spóźnię się

- Spóźnisz? Gdzie? Wychodzisz gdzieś?

- Umówiłem się z Nicole.

- Z tą brunetką, którą poznałeś niedawno w klubie?

- Tak, właśnie z tą.

- Okej.

Wymusiłam uśmiech chociaż wcale nie miałam powodu do uśmiechania się. Nie byłam zadowolona wiadomością, że Bieber umówił się z Nicole. Wiem, że Justin to TYLKO mój przyjaciel, ale mimo wszystko byłam zazdrosna. Poza tym nie lubiłam tej dziewczyny. Nie wyglądała na miłą i pewnie też taka nie była. Spotkałam ją kilka razy, gdy byliśmy z Justinem w tamtym klubie, dziwnie na mnie patrzyła i w ogóle była jakaś dziwna.

Gdy Justin biegał po całym domu w poszukiwaniu rzeczy na randkę, ja udałam się do łazienki i wzięłam prysznic. Umyłam zęby i związałam włosy w niedbałego koka. Nałożyłam na twarz trochę podkładu i pomalowałam delikatnie rzęsy. Wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem i sięgnęłam po torbę, w której znajdowały się moje świeże rzeczy. Ubrałam na siebie luźną koszulkę i dżinsowe, krótkie spodenki po czym usiadłam na łóżku czekając na Justina.

Po kilku minutach wparował do pokoju i zaczął się przebierać, ciągle nie będąc zadowolonym ze swojego wyglądu.

- Justin... Opanuj się. Wyglądasz dobrze.

- A co jeśli jej się nie spodoba?

- Jeśli nie doceni tego z jakim wspaniałym chłopakiem ma szansę się umawiać to jej strata. Jesteś cudowny i pamiętaj o tym. Nie zmieniaj się dla nikogo, bądź zawsze sobą.

- Obiecuję, że się nie zmienię i będę sobą. Teraz muszę już iść, bo naprawdę się spóźnię. Powinienem wrócić około 22. Narazie mała.

Pocałował mnie w głowę i wyszedł z domu. Wyjrzałam przez okno i widziałam tylko jak w pośpiechu wsiada do samochodu, a następnie go odpala i odjeżdża.

Przez cały czas, gdy Justina nie było w domu siedziałam z Pattie rozmawiając o różnych rzeczach. Jednak cały czas myślałam o nim i o tym co może robić teraz z Nicole. Nie wiem dlaczego, ale po prostu czułam się cholernie zazdrosna. Wyszedł z domu o 17, a była już 20. Jeszcze przez dwie godziny go nie będzie. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu, a po chwili w salonie stał już Justin. Był chyba trochę zły i do tego smutny. Wiedziałam, że chce pogadać więc bez zastanowienia podeszłam do niego i chwyciłam jego dłoń idąc w stronę pokoju. Otworzyłam drzwi, a on zamknął je za sobą. Usiadłam na łóżku, a on tuż obok mnie.

- Co się stało Justin?

Spytałam ze zmartwieniem w głosie patrząc na niego

- Nie dość, że musiałem się przedzierać przez tłumy paparazzich to jeszcze Nicole...

Westchnął i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem

- Co z nią?

- Po prostu nie będę umawiał się z kimś, kto obraża moich przyjaciół. Ona była cholernym błędem. Chociaż to była tylko jedna randka, już tego żałuje.

- Co powiedziała?

- Powiem ci, ale proszę cię nie przejmuj się tym, okej?

- Aha, czyli to o mnie... Dobrze, powiedz mi.

- Nazwała cię dziwką. Powiedziała, że nie masz do zaoferowania nic więcej niż dobra dupa, twarz, cycki i to, że dajesz każdemu...

Gdy to mówił złapał moją dłoń i przytulił mnie do siebie, abym nie przejęła się słowami Nicole. Jednak to zabolało. Nie byłam dziwką. Jak mogłabym nią być i dawać każdemu skoro jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu? Ta dziewczyna była nienormalna.

- Hej skarbie, wszystko w porządku?

Spytał Justin gładząc mój policzek i spoglądając mi w oczy.

- Tak, no przecież nie będę przejmowała się opinią jakiejś tępej ździry

- To dobrze, ale wiesz, co do jednego ona miała rację. Masz śliczną twarz, wspaniałą pupę i piersi.

Zaśmiałam się i przytuliłam do Justina.

- Ciesze się, że cię mam wiesz?

Dodałam po czym pocałowałam jego policzek.

- Też się ciesze. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił. Zawsze potrafisz mi pomóc, doradzić. Jesteś przy mnie, kiedy tego potrzebuję i co najważniejsze wspierasz mnie. Nie poleciałaś na moją sławę i pieniądze, wiem to, bo przecież znamy się od dziecka, a wtedy jeszcze nie byłem znany.

Uśmiechnął się do mnie i odgarnął moje włosy za ucho. Przybliżył swoją twarz do mojej i chyba chciał mnie pocałować, ale na szczęście do pokoju weszła Pattie. Widząc zaistniałą sytuację speszona opuściła pokój, a ja spojrzałam w dół lekko się rumieniąc.