Gdy przekroczyłam próg swojego domu od razu "zaatakowała" mnie mama. Zaczęła na mnie wrzeszczeć i pytać gdzie byłam przez cały czas, ale na szczęście jestem do tego przyzwyczajona więc tylko westchnęłam i nie odpowiadając na jej ciągłe pytania i wrzaski udałam się do swojego pokoju. Tak strasznie brakowało mi taty... Niestety wyjechał w delegację i wróci dopiero za pół roku. Gdyby wiedział jakie matka robi mi piekło w domu to zabrałby mnie ze sobą. Na szczęście mam jeszcze Justina. On jest moim najlepszym przyjacielem, wspiera mnie, gdy tylko tego potrzebuję. Jest wspaniały i do tego ma świetną rodzinę. Oni zawsze potrafią poprawić mi humor. Ciesze się, że mam takie osoby, które się o mnie troszczą i mnie wspierają.
Położyłam się i włączyłam telewizor, gdy nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu oznajmujący, że dostałam wiadomość. Odczytałam sms-a, którego przysłał Justin.
Justin:
Cześć Skarbie. Masz ochotę wpaść do mnie? Mama powiedziała, że byłoby jej bardzo miło, gdybyś wpadła i zjadła z nami kolację.
Ja:
No jasne, wpadnę niedługo :)
Uśmiechnęłam się mimowolnie do ekranu telefonu i wstałam z łóżka idąc w stronę szafy. Wybrałam taki strój:
Udałam się do łazienki i ubrałam na siebie wybrane niedawno rzeczy. Odgarnęłam włosy za uszy i wyszczotkowałam zęby po czym lekko się pomalowałam i wróciłam do swojego pokoju. Przejrzałam się dokładnie w lustrze i uśmiechnęłam się sama do siebie. Ubrałam jeszcze tylko buty i wyszłam z domu. Na szczęście mama nie spostrzegła, że wychodzę.
Justin mieszkał obok więc po przejściu kilku kroków już u niego byłam. Zadzwoniłam dzwonkiem, a po chwili w drzwiach ukazała Pattie - mama Justina.
- Pattie, miło Cię widzieć
- Natalie słoneczko, Ciebie również
Uściskałyśmy się na powitanie po czym udałyśmy się do kuchni. Pomogłam Pattie ustawiać wszystko na stole, a gdy już wszystko było gotowe poszłam do pokoju Justina. Zapukałam lekko w drzwi i weszłam do pokoju. Justin leżał na łóżku i słodko spał. Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego kucając przy łóżku
- Justin, skarbie wstawaj
Szepnęłam gładzą dłonią jego policzek, a on otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie. Usiadł na łóżku i przeczesał dłonią swoje włosy.
- Twoja mama nie miała nic przeciwko, żebyś przyszła?
- Nic nie wie. Przecież wiesz, że nie wypuściłaby mnie z domu.
- No tak, eh... Chodźmy już, bo Pattie się wścieknie, a chyba nie chcemy doprowadzić do szału mojej mamusi
Oboje się zaśmialiśmy i poszliśmy do kuchni, gdzie czekała już na nas Pattie. Zaczęliśmy jeść kolację bez przerwy wymieniając się jakimiś kawałami. Przyrzekam, że jeśli ktoś opowiedziałby jeszcze jeden kawał to miałabym mokre majtki.
Gdy już zjedliśmy, posprzątaliśmy talerze po czym z Justinem poszliśmy do jego pokoju. Chciał ze mną o czymś porozmawiać i byłam bardzo ciekawa o co chodzi.
- No więc o czym chciałeś porozmawiać?
- Wiesz... bardzo dużo razy opowiadałaś mi o tym, co robi twoja mama, jak się zachowuje. Z resztą nie raz się o tym sam przekonałem. Rozmawiałem o tym z mamą i zgodziła się, abyś z nami zamieszkała.
- Justin oszalałeś?! Przecież wiesz, że moja matka nie wyrazi na to zgody. Ona nie chce wypuścić mnie z domu nawet na 5 minut, a co dopiero gdybym miała się wyprowadzić.
- Spokojnie skarbie, wyluzuj. Rozmawiałem już z twoim ojcem i on nie ma nic przeciwko, podoba mu się ten pomysł. Powiedział, że jeśli twoja mama będzie robiła jakieś problemy w powodu twojej przeprowadzki mamy po prostu to ignorować i robić swoje.
- Justin, ale to się nie uda... Ja muszę się nią zająć. Gdy jej nie dopilnuje znów się zapije do nieprzytomności, dobrze o tym wiesz.
- Myślałem, że spodoba ci się ten pomysł.
- Wiesz, że bardzo bym chciała z tobą mieszkać, byłoby świetnie, ale nie mogę.
- Dobrze, ale przemyśl to jeszcze.
- Przemyśle, obiecuje. A teraz już pójdę, bo jest późno.
- Odprowadzić cię?
- Mieszkam 5 metrów od ciebie, a ty pytasz czy mnie odprowadzić? Chyba nikt mnie nie porwie
Zaśmiałam się a on tylko pokiwał głową i odprowadził mnie do drzwi. "Dobranoc Pattie" krzyknęłam wychodząc.
Gdy weszłam do domu nigdzie nie mogłam znaleźć mamy. Przecież nigdy nie wychodziła z domu. Postanowiłam obdzwonić szpitale. Okazało się, że moja mama upiła się do nieprzytomności. Gdy pielęgniarka poinformowała mnie w jakim ciężkim stanie jest moja mama łzy mimowolnie naszły mi do oczu. Wiedziałam, że nie mogę zostawić jej samej w domu. Zadzwoniłam do Justina i poprosiłam, aby do mnie przyszedł. Poinformowałam jeszcze tatę o całym zajściu, a gdy skończyłam z nim rozmawiać w domu pojawił się Justin. Usiadł obok mnie na sofie i mocno przytulił.
- Hey Natalie, co się dzieje mała?
- Moja mama, ona... ona znów się upiła i.. i niewiadomo czy przeżyje
Powiedziałam krztusząc się płaczem i mocno wtuliłam się w mojego przyjaciela. On nic nie powiedział tylko mocno mnie do siebie przytulił.
- Najgorsze jest to, że nawet jeśli pojechałabym do tego szpitala to nie wpuściliby mnie do niej na sale.
- Skarbie, nie martw się. Na pewno będzie wszystko dobrze, zaufaj mi. Nie chcę zostawiać cię teraz samej więc idź na górę, weź jakieś rzeczy i dziś przenocujesz u mnie.
Przytaknęłam i ruszyłam na górę, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłam do Justina, a on już czekał na mnie przy drzwiach. Wyszliśmy i udaliśmy się w stronę jego domu. Gdy byliśmy na miejscu weszliśmy po cichu, gdyż było późno i Pattie już spała. Poszliśmy do pokoju Justina po czym ja od razu weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wyszczotkowałam zęby, rozczesałam włosy i przebrałam się w piżamę. Wyszłam z łazienki i zaśmiałam się na widok Justina, który leżał na ziemi przykryty kocem.
- Żartujesz sobie ze mnie? Będziesz spał na ziemi podczas, gdy ja będę zajmować twoje łóżko?
- No tak, a gdzie mam spać? Na suficie?
Zaśmiałam się i położyłam się na łóżko klepiąc miejsce obok siebie.
- Masz spać tutaj, ze mną. Kto mnie przytuli w nocy jak nie ty?
Wydęłam dolną wargę, a gdy Justin położył się obok mnie przytuliłam się do niego mocno i uśmiechnęłam.
- Dziękuje ci za wszystko...
- Nie masz za co dziękować, mała. Przecież wiesz, że dla ciebie zrobiłbym wszystko.
Resztę wieczoru, a tak właściwie nocy spędziliśmy w ciszy tylko się przytulając. Ciszę przerwał mój telefon. Był to lekarz, który zajmował się moją mamą. Powiadomił mnie, że jej stan się polepsza, ale nie wróci do domu, gdyż prosto ze szpitala zostanie przewieziona do ośrodka, w którym pójdzie na odwyk. Odetchnęłam z ulgą, że z mamą wszystko w porządku i przytuliłam się do Justina patrząc na niego.
- Już wszystko jest dobrze, jej stan się polepszył, ale nie wróci do domu. Będzie w ośrodku, w którym pójdzie na odwyk.
- Mówiłem, że będzie dobrze. Czyli teraz możesz ze mną zamieszkać. Przecież nie będziesz sama.
- Tak mogę, dziękuję ci za wszystko naprawdę
Uśmiechnęłam się i pocałowałam Justina w policzek bardzo mocno go przytulająć
- Tak mi dziękujesz? Chcąc mnie udusić?
Zaśmialiśmy się oboje, chwile jeszcze porozmawialiśmy i poszliśmy spać.

Ciekawie :)
OdpowiedzUsuńpodoba mi się :)
OdpowiedzUsuńsuuper ;*
OdpowiedzUsuń